SZUKAJ:
Do poprawnego wyświetlania znaków chińskich wymagana jest instalacja chińskiej czcionki.
Witaj, drogi Gościu! Od początku wydarzeń opisywanych na niniejszym blogu minęło już kilka lat. I wiele się przez te lata zmieniło, przede wszystkim ja sam. Dlatego - szczególnie jeśli jesteś tu po raz pierwszy - bardzo Cię proszę o zapoznanie się z treścią strony INFO, będącej rozszerzeniem "notki autorskiej". Jest to konieczne dla prawidłowego zrozumienia zawartości bloga i zmian, jakie zachodziły w trakcie pisania. Dziękuję!

ARCHIWA

Pekin, ulica Liulichang

Hm, przyznaję, że przemilczałem wrzesień. W zasadzie niemal dosłownie. Ale cóż, każdemu należą się wakacje, nawet od blogowania, czyż nie? Ale wraz z początkiem roku akademickiego, które to ważne wydarzenie miało miejsce dziś – przypominam Czytelnikowi, kończą się również wakacje w sieci. Czyli ostro zabieram się do roboty. Pisałem w pewnym momencie o planach na dalszą moją tutaj działalność. Bo nie chciałbym, aby się nagle skończyła, spodobało mi się, ha! Tak więc wspomniane wyżej wzięcie się do roboty oznacza dwie rzeczy: 1) kończę ten blog, na którym zostało mi jeszcze kilka drobnych rzeczy do umieszczenia, 2) ruszam z kolejnym projektem. O tym ostatnim może Czytelnik oczekiwać informacji dosłownie lada godzina. Ale do rzeczy, ten blog to „Chiny z pierwszej ręki”, więc na tym skupię się i dziś.

Dziś 1 października, chińskie święto narodowe, czterdziesta ósma rocznica ustanowienia Chińskiej Republiki Ludowej (中华人民共和国). Okazja bardzo ważna, ale aktualnie nie ma mnie w Chinach, więc nic na ten temat nie będzie z pierwszej ręki. Ale cierpliwości.

Świątynia Nieba w Pekinie

Przyznaję bez bicia, że trochę ostatnio zaniedbałem blog i serwis. Powodów jest kilka. Pierwszym i najważniejszym jest chyba to, że po powrocie do Polski, po jakimś czasie, cały wyjazd do Chin i czas tam spędzony zaczął wydawać mi się jakimś dalekim i mglistym snem. Nie potrafię wyjaśnić tego lepiej, ale po prostu zacząłem czuć się, jak gdybym nigdy nie wyjeżdżał. Drugim są pewne kwestie bardzo osobiste, o których niektórzy zapewne już wiedzą, inni dowiedzą się wcześniej czy później, a jeszcze inni nie dowiedzą się nigdy. W końcu trzeci powód to moje intensywne poszukiwania pracy. Przez cały sierpień prowadziłem zakrojone na, dość wąską trzeba przyznać, ale zawsze, skalę działania w kierunku otrzymania stanowiska w upatrzonej i wymarzonej firmie. Cóż, teraz przynajmniej mogę się pochwalić, że się udało i od poniedziałku idę do roboty. I to tyle tytułem wstępu.

Teraz wreszcie udało mi się zebrać w sobie i coś skrobnąć. Po części dlatego, że nagle z przerażeniem stwierdziłem, że minęło już tyle czasu, że pewne szczegóły zaczynają mi umykać i czym prędzej muszę dokończyć blog. Bądź co bądź, nie zostało już tego wiele… A zatem przyszła kolej na Świątynię Nieba w Pekinie.

Pagoda Nowoczesności Stosowanej

Troszkę tu cicho i głucho na moim blogu. Ale proszę Szanownego Czytelnika o wyrozumiałość, ponieważ powód takiego stanu rzeczy powinien być jak najbardziej zrozumiały. Otóż od tygodnia przeżywam niekończącą się euforię w związku z powrotem do Polski (波兰). Tak, tak, jednak zostało mi jeszcze kilka rzeczy, które chciałbym tutaj opisać, aż ostatecznie zmuszony będę zakończyć blog „Chiny z pierwszej ręki…”. Bo ta pierwsza ręka już nie w Chinach. Ale to jeszcze nie dziś i nie jutro. Na razie wciąż jesteśmy w Hangzhou (杭州). A konkretnie u stóp Pagody Leifeng (雷锋塔).

To dokładnie ta pagoda, która objawiła się już Czytelnikowi na przykład na pierwszym zdjęciu tego wpisu.

Król Skorpion

Jednym z najsłynniejszych miejsc w Pekinie (北京) (choć nie jestem do końca pewien, czy zasłużenie) jest ulica Wangfujing (王府井) – napiszę o niej innym razem. Ogólnie – pekińskie burżujstwo. Kilka nieprzyzwoicie drogich centrów handlowych, plus ze dwie wielkie księgarnie (doskonałe, swoją drogą, polecam). Do tego McDonald’s, KFC i kilka innych knajpek. Plus osławiony Hotel Pekiński (北京饭店) zaraz obok. Ale jeśli wejść w jedną z bocznych niewielkich uliczek, otwiera się przed wchodzącym w jedną z bocznych niewielkich uliczek zupełnie inny świat bocznych niewielkich uliczek.

Po tym soczystym wstępie zawiedzie się Czytelnik na dalszej części wpisu, ponieważ będzie ona zawierała niewiele tak oczekiwanej treści. Uliczki jak uliczki. Boczne i niewielkie. Ale główną atrakcją tego miejsca są osobliwe przysmaki. Na przykład smażone skorpiony (蝎子), koniki morskie (海马属), rozgwiazdy (海星), szarańcza (蝗虫), jakieś paskudnie obleśne larwy i inne robactwo. Dosłownie robactwo. Co ja się będę, niech spojrzy: