SZUKAJ:
Do poprawnego wyświetlania znaków chińskich wymagana jest instalacja chińskiej czcionki.
Witaj, drogi Gościu! Od początku wydarzeń opisywanych na niniejszym blogu minęło już kilka lat. I wiele się przez te lata zmieniło, przede wszystkim ja sam. Dlatego - szczególnie jeśli jesteś tu po raz pierwszy - bardzo Cię proszę o zapoznanie się z treścią strony INFO, będącej rozszerzeniem "notki autorskiej". Jest to konieczne dla prawidłowego zrozumienia zawartości bloga i zmian, jakie zachodziły w trakcie pisania. Dziękuję!

ARCHIWA

Czerwiec 2007

Jedzą, piją, lulki palą

Moje dni w Wuhanie i Chinach są już policzone. A liczba ta jest właściwie cyfrą. Średnio dużą, nawiasem mówiąc. W związku z tak zaistniałą sytuacją zorganizowaliśmy z Sonią w miniony wtorek imprezę z naszą grupą z uniwersytetu. Imprezę w zasadzie dla nas obojga już pożegnalną. Grupa stawiła się niemal w komplecie, bardzo licznie, bo ugościliśmy ponad trzydzieści osób (chwała niech będzie tanim wielkim mieszkaniom w Wuhanie!). Nie zabrakło i nauczycielki Li (李老师), naszej, pozwolę sobie tak to ująć, opiekunki.

Spotkanie udało się wyśmienicie. Atmosfera świetna, mnóstwo roześmianych Azjatek i Azjatów i zapierające dech kulinarne przygody. Bo, jak na Chiny przystało, centrum i gwóźdź imprezy stanowiło jedzenie, przygotowywane pilnie od kilku dni przez nasze wietnamskie koleżanki, które stanowią zdecydowanie większość grupy. Bo są w niej prawie sami Wietnamczycy, kilkoro białych, zdarzy się jakaś Koreanka albo Japonka. Na szczęście Wietnamki doskonale znają się na patelni.

Niebiański Klejnot w Hangzhou

Pozwolę sobie przypomnieć Drogiej Wycieczce, że właśnie znajdujemy się w mieście Hangzhou (杭州) na wschodzie Chin, dokąd dotarliśmy burżuazyjnym pociągiem z miasta Yiwu (义乌), położonego nie tak daleko na południe. Dziś w programie zwiedzania mamy zachwycającą wizytę nad Jeziorem Zachodnim (西湖), znakiem rozpoznawczym Hangzhou. To właśnie to jezioro, na którym wzorowano zbiornik w kompleksie Pałacu Letniego (颐和园) w Pekinie (北京), o czym miałem okazję wspomnieć. Dodatkowo obejrzymy sobie przybrzeżny park. Bardzo ładny park.

Na pokręcenie się po Hangzhou miałem ledwie kilka godzin. W dodatku pociąg zajechał na najbardziej zadupiasty dworzec kolejowy w mieście. Ale cóż począć. Miałem nadzieję, że uda mi się zobaczyć przynajmniej właśnie Jezioro Zachodnie i niejako tylko po to tu zawitałem. Bałem się jednak, że w sytuacji, kiedy kompletnie nie znam miasta, może mi to zająć troszkę dłużej, niż bym chciał, przez co po prostu się nie wyrobię. Ale na szczęście udało się. I nie tylko to, jak dowie się Czytelnik z kolejnych wpisów, także poświęconych przepięknemu Hangzhou.

Wschód: Zachód Chin

Jakiś czas temu miałem przyjemność udać się na wschód. Chin, oczywiście. Zobaczyłem kompletnie nieinteresujące, acz dynamicznie się rozwijające miasto Yiwu (义乌), lecz z racji jego nieinteresującości pominę je w dalszych wywodach. Na szczęście czym prędzej je opuściłem i wyruszyłem do niedalekiego, słynnego i pięknego miasta Hangzhou (杭州), położonego w sąsiedztwie Szanghaju (上海). Hangzhou zajmę się jednak następnym razem, by dziś poświęcić chwilę podróży z Yiwu tamże.

Otóż miasta te łączy (również z Szanghajem) system szybkiej kolei o wdzięcznej nazwie 和谐号 (China Railway High-speed). W karygodnie burżuazyjnym odruchu pozwoliłem sobie na kapitalistyczno-wyzyskiwacki luksus pierwszej klasy. Nawiasem mówiąc, fragment owego pociągu pojawił się już we wpisie Veto albo nie pozwalam. Mam nadzieję, że nikt z Szanownych Czytelników nie dał się nabrać i nie nabrał po nabraniu się przekonania, że tak właśnie wygląda ubikacja w przeciętnym chińskim pociągu. Bo nie wygląda.

Wikipedia znowu wolna

Moje najnowsze, acz przypadkowe, odkrycie wskazuje na to, że Chińczycy albo ponownie odblokowali Wikipedię, albo coś im się chwilowo pochrzaniło. Cóż, z nimi nigdy nic nie wiadomo.

Kliknij aby otworzyć pełnowymiarowy obraz:

Wikipedia

Raz już się panom od cenzury udało udostępnić szerokim masom pracującego ludu chińskiego zasoby Wikipedii. Było to w październiku 2006 i miałem przyjemność wspomnieć o tym ważkim wydarzeniu (portal gazeta.pl raczył napisać o tym jakiś miesiąc po ponownym zablokowaniu dostępu; oczywiście myśląc, że wciąż jest on otwarty, ale to chyba wina ich spóźnionych źródeł). Nie trwało to jednak długo. No i teraz proszę, znowu. Ciekawe, ile tym razem potrwa ten piękny stan rzeczy.

Tagi: Chiny, inne