SZUKAJ:
Do poprawnego wyświetlania znaków chińskich wymagana jest instalacja chińskiej czcionki.
Witaj, drogi Gościu! Od początku wydarzeń opisywanych na niniejszym blogu minęło już kilka lat. I wiele się przez te lata zmieniło, przede wszystkim ja sam. Dlatego - szczególnie jeśli jesteś tu po raz pierwszy - bardzo Cię proszę o zapoznanie się z treścią strony INFO, będącej rozszerzeniem "notki autorskiej". Jest to konieczne dla prawidłowego zrozumienia zawartości bloga i zmian, jakie zachodziły w trakcie pisania. Dziękuję!

ARCHIWA

Maj 2007

Zrób sobie żołnierzyka!

W Chinach zawsze trzeba liczyć się z jednym. Jeśli zdecydujesz się na wykupienie zorganizowanej wycieczki, nie ważne, czy jedno-, czy dwudziestodniowej, z całą pewnością zobaczysz również miejsca, o których nie tylko nic Ci nie powiedziano i nic nie wiedziałeś, ale także do których nie masz najmniejszej ochoty jechać, bo to zwykle strata czasu. Niestety organizatorzy takich wycieczek mają zapewne jakieś umowy z owymi niespodziewanymi i niechcianymi atrakcjami. Problem tylko w tym, że nikt nic Ci nie powie, tylko po prostu Cię tam zabierze.

Tak było i w naszym przypadku w Xi’anie. Wycieczka do Terakotowej Armii miała w planie obejmować także i wykopaliska w Banpo, o których później. Tylko te dwa punkty. Ale obejrzeliśmy dodatkowo jeszcze kolejne dwa.

zhao migruje na XHTML

Tak się tylko chciałem pochwalić, choć zapewne większości to raczej nie zainteresuje, ponieważ zmian specjalnie nie odczują, że w pełni przeszedłem właśnie na XHTML 1.0 Strict. W pełni to w pełni, czyli łącznie z deklaracją typu MIME jako application/xhtml+xml. Jestem z siebie dumny, więc proszę o zaniechanie ewentualnego bezproduktywnego kadzenia. Cała zmiana oczywiście nie dotyczy tkwiącego w epoce kamienia łupanego Internet Explorera, łącznie z wersją 7. Jemu wciąż wciskam sprytnie text/html.

Dziękuję za uwagę i życzę dobrej nocy.

Tagi: blog

Xi’an wiekami tchnący

Tak, po przydługiej przerwie w relacji z zapierających dech wojaży po Chinach pozwolę sobie w łaskawości swojej wrócić do tematu. Nawiasem mówiąc, ciągle nie mam sensownej klawiatury, ale na tyle się już przyzwyczaiłem do tymczasowej, że może być. Otóż, proszę Państwa szanownych, opuściliśmy w końcu Pekin. Cóż, co by nie powiedzieć, kiedyś trza było. Ale nie było się co smucić, co to to nie, z Pekinu udaliśmy się wprost do jednego z najbardziej starożytnych chińskich miast, dawnej stolicy cesarstwa, Xi’an.

Xi’an (西安 – Zachodni Pokój) był kulturalnym i „przemysłowym” centrum Chin od założenia dynastii Zhou (周) w XI wieku p.n.e. Później, w czasach dynastii Qin (秦) i kilka razy wspomnianego już cesarza Qin Shihuanga (秦始皇蒂), stolicą państwa było miasto Xianyang (咸阳), niedaleko na północny zachód od współczesnego Xi’anu. Przed śmiercią Qin Shihuang rozkazał budowę mauzoleum strzeżonego przez Terakotową Armię (兵马俑), znajdującego się niemal na przedmieściach.

120

Natrafiliśmy dziś na arcycudowną wyprzedaż książek przed biblioteką uniwersytecką. To znaczy nie były to książki należące do biblioteki, a po prostu ktoś rozłożył sobie tam stoisko i na jakichś zasadach sprzedawał książki. Chciałbym z całą mocą podkreślić, że były to egzemplarze nowe, nieużywane, w 99% w stanie idealnym. Niektóre nawet zafoliowane. Oczywiście ja, jak to ja, nie mogę nie przyjąć takiego prezentu. Szczególnie, że było tam cholernie dużo pozycji wyjątkowo mnie interesujących, jak choćby z historii najnowszej Chin, za często 30% ceny wydrukowanej na okładce. Opuściłem więc owo stanowisko z ilością praktycznie przekraczającą moją pakowność. A wzbudziłem tym żywe zainteresowanie i rozbawienie Chińczyków, którzy ponadto musieli się oczywiście pozachwycać, jakie to niesamowite, że rozumiem ich krzaczki.

Panie i Panowie, oto co można w Chinach dostać za równowartość dokładnie 120 (słownie: stu dwudziestu) złotych:

Tagi: Chiny, inne, Wuhan