Kaczka po pekińsku w Wuhanie
29 stycznia 2007 - poniedziałekgodzina 22:31
Tak się zdarzyło, że miałem w sobotę okazję i przyjemność poszerzyć swe kulinarne horyzonty o jedno z najsłynniejszych dań Chin. Przedmiotem moich dzisiejszych zachwytów będzie nic innego, tylko kaczka po pekińsku, jak sam tytuł zdążył Wam już zapewne zdradzić. No, chyba że nie macie w zwyczaju czytać tytułów zamieszczanych przeze mnie wpisów, ale nie będę dociekał, kto z Was wykazuje tak daleko idącą ignorancję. Co prawda kaczka owa zagościła na stole jednej z knajp w Wuhanie, a nie w Pekinie, jednakże tuszę, iż różnica, jeśli jakakolwiek, nie będzie znacząca. Po pierwsze dlatego, że restaurację ową zaliczyć by można do tych z rodzaju z lekka burżujskich (ech, jak nisko upadłem…), po drugie natomiast z racji tego, iż finał całej operacji rozgrywał się na naszych, pełnych mieszanych uczuć, oczach. No ale do rzeczy.

Nazywam się Bartosz Jakubiak. W wielu zakątkach sieci znany jestem jako

