SZUKAJ:
Do poprawnego wyświetlania znaków chińskich wymagana jest instalacja chińskiej czcionki.
Witaj, drogi Gościu! Od początku wydarzeń opisywanych na niniejszym blogu minęło już kilka lat. I wiele się przez te lata zmieniło, przede wszystkim ja sam. Dlatego - szczególnie jeśli jesteś tu po raz pierwszy - bardzo Cię proszę o zapoznanie się z treścią strony INFO, będącej rozszerzeniem "notki autorskiej". Jest to konieczne dla prawidłowego zrozumienia zawartości bloga i zmian, jakie zachodziły w trakcie pisania. Dziękuję!

ARCHIWA

Styczeń 2007

Kaczka po pekińsku w Wuhanie

Tak się zdarzyło, że miałem w sobotę okazję i przyjemność poszerzyć swe kulinarne horyzonty o jedno z najsłynniejszych dań Chin. Przedmiotem moich dzisiejszych zachwytów będzie nic innego, tylko kaczka po pekińsku, jak sam tytuł zdążył Wam już zapewne zdradzić. No, chyba że nie macie w zwyczaju czytać tytułów zamieszczanych przeze mnie wpisów, ale nie będę dociekał, kto z Was wykazuje tak daleko idącą ignorancję. Co prawda kaczka owa zagościła na stole jednej z knajp w Wuhanie, a nie w Pekinie, jednakże tuszę, iż różnica, jeśli jakakolwiek, nie będzie znacząca. Po pierwsze dlatego, że restaurację ową zaliczyć by można do tych z rodzaju z lekka burżujskich (ech, jak nisko upadłem…), po drugie natomiast z racji tego, iż finał całej operacji rozgrywał się na naszych, pełnych mieszanych uczuć, oczach. No ale do rzeczy.

Galerie z Chin

GALERIE

Jakiś już czas temu narodził się w mojej głowie iście szatański pomysł. Otóż prowadzę niby blog, zamieszczam na nim zdjęcia etc. etc. Jednakże jest to jedynie ułamek fotografii, które mam okazję robić. Fakt, wybieram te moim zdaniem najlepsze, no ale…

Uświadomiłem sobie, że wrócę do Polski z, bagatela, kilkoma tysiącami zdjęć. No i będę musiał wszystkim chętnym zaprezentować je, organizując przy okazji podkład dźwiękowy w postaci mym krystalicznym głosem prowadzonej narracji. Cóż, przeraziła mnie ta wizja.

Dlatego też postanowiłem, poza blogiem, zamieścić niemal wszystkie zdjęcia z mojego pobytu w Chinach w Internecie. Przyznać trzeba, że blog się do tego raczej nie nadaje… Owszem, mógłbym skorzystać z jednego z wielu serwisów internetowych i się niczym nie przejmować. Jednak jako że jestem chłopcem, któremu jak coś już uderzy do głowy, to się za to zabiera z zapałem godnym wygłodniałego samca pędzącego do samicy, postanowiłem stworzyć własną stronę. Na razie faktycznie będą to jedynie galerie, ale mam już dalsze ambicje, mianowicie stworzyć coś więcej (oczywiście o tematyce czysto i nieskazitelnie chińskiej). Howgh.

Oto adres:

GALERIE

Tagi: blog

Zaplanuj sobie populację!

Podczas jednej z przechadzek po Wuhanie oczom moim ukazał się taki oto niewielki billboard umieszczony na chodniku:

Zaplanuj sobie populację!

Co w chińskim praniu piszczy?

W Chinach, pośród rozwieszonych w celu ich wyschnięcia różnych części garderoby, na sznurkach, drutach i drążkach znaleźć można jeszcze jeden stały element krajobrazu chińskiego osiedla. Są to suszące się wespół z praniem produkty żywnościowe w postaci na przykład kiełbas, ryb, kurczaków etc. Wygląda to, no cóż, nie tylko dość osobliwie, lecz także w wielu przypadkach dość niesmacznie.

Sami zobaczcie, jakie widoki podziwiać mogę z okna.