SZUKAJ:
Do poprawnego wyświetlania znaków chińskich wymagana jest instalacja chińskiej czcionki.
Witaj, drogi Gościu! Od początku wydarzeń opisywanych na niniejszym blogu minęło już kilka lat. I wiele się przez te lata zmieniło, przede wszystkim ja sam. Dlatego - szczególnie jeśli jesteś tu po raz pierwszy - bardzo Cię proszę o zapoznanie się z treścią strony INFO, będącej rozszerzeniem "notki autorskiej". Jest to konieczne dla prawidłowego zrozumienia zawartości bloga i zmian, jakie zachodziły w trakcie pisania. Dziękuję!

ARCHIWA

Grudzień 2006

2007 pozdrawia!

A tu już 2007, od pięciu minut!

Szczęśliwego Nowego Roku!

Tagi: inne

Szczęśliwego!

Życzenia Noworoczne

Tagi: inne

Koszmar z ulicy Zhuodaoquan

A będzie to opowieść straszna…

Otóż w dniu wczorajszym, a na myśli mam piątek, przydarzyło nam się co następuje. Około południa odwiedziła nas Ewa, ponieważ mieliśmy zamiar wybrać się do Metro na jakieś zakupy. Kiedy wszedłem do kuchni w celu zrobienia jej kawy, zauważyłem, że na podłodze ulokowała się kałuża. Jako że znajdowała się ona w okolicach lodówki, pomyślałem sobie, że to ona jest źródłem szykującej się powodzi. Spojrzałem więc na kontakt, do którego lodówka owa była podłączona, i doszedłem do wniosku, że wtyczka jest poluzowana. Chciałem ją zatem docisnąć. Niech mnie ktoś potrzyma za rękę… Kiedy dotknąłem wtyczki, zaiskrzyło, zahuczało, a w efekcie pokopał mnie prąd. Ponadto okazało się, że siadły korki. Nic to, nie pierwszy raz. Jednak kiedy doprowadziłem je do porządku, wyszło na jaw, że prądu nadal nie ma. I nie będzie.

Wigilia po chińsku

Witam!

W pierwszych słowach mojego listu chciałbym przeprosić za tak długą nieobecność i brak oznak życia. Wszystkiemu winne jest trzęsienie ziemi na południu Tajwanu, które uszkodziło kable telekomunikacyjne na dnie morskim, przez co transfer internetowy z/do Chin (przynajmniej jeśli chodzi o naszego operatora) spadł do nieakceptowalnego i najwyższej pogardy godnego minimum. Skutkiem tego była tymczasowa niemożność skorzystania z Internetu, poza miejscowym-chińskim, ma się rozumieć. Nie wiem, ile czasu zajmie naprawa szkód (nawiasem mówiąc, panowie z Xinhua również nie pokusili się o interesujące nas szacunki), jednak obecnie kwestia ta nie leży już w kręgu moich zainteresowań, a to z prostej przyczyny. Mianowicie siedzę sobie u Ewy, w cieplutkim pokoju i piszę do Was te słowa, korzystając z usług operatora internetowego, który w nieznanej bliżej przeszłości doszedł do wniosku, iż lepszym wyjściem będzie skorzystanie z kabli biegnących drogą lądową, a nie morską. Stan ów rzeczy (pomieszkiwanie nasze u Ewy) utrzyma się prawdopodobnie przez czas dłuższy, nieokreślony, a być nawet może, że permanentnie niezmienny.