SZUKAJ:
Do poprawnego wyświetlania znaków chińskich wymagana jest instalacja chińskiej czcionki.
Witaj, drogi Gościu! Od początku wydarzeń opisywanych na niniejszym blogu minęło już kilka lat. I wiele się przez te lata zmieniło, przede wszystkim ja sam. Dlatego - szczególnie jeśli jesteś tu po raz pierwszy - bardzo Cię proszę o zapoznanie się z treścią strony INFO, będącej rozszerzeniem "notki autorskiej". Jest to konieczne dla prawidłowego zrozumienia zawartości bloga i zmian, jakie zachodziły w trakcie pisania. Dziękuję!

ARCHIWA

Listopad 2006

Do P.!

Drodzy bloga mego Czytelnicy, którzy w Ojczyźnie mej nieszczęsnej w czasach niespokojnych tych przebywacie!

Zapytuję ja się Was, jako że bliższe Wam to dziś, aniżeli mnie samemu: czy krajowi naszemu przez idiotów po wsze czasy już zamieszkanym być pozostało? Zali nie może wreszcie szlag jasny trafić niechlubnych tych i bezmózgich moherów zastępów niezliczonych i popleczników ich? Jak to rzeczywiście jest? Zali zidiocenie narodu polskiego w tempie coraz szybszym postępować poczęło?

Siedzę ci ja tu sam, w krainie dalekiej, a wieści z macierzy garść zaledwie do uszu mych dochodzi. Wnioski jednakże oczywiste a nieprzyjemne umysł mój ostatecznie nasuwa. I słowem jednym podsumowanie ich możliwym się zdaje: $#!%&^*

Za uwagę dziękuję, a znający poglądy me niechybnie dojdą, co na sercu mym dziś ciążyć nie przestaje.

Tagi: inne

Guilin Trip part siks

Dziś pokuszę się o opisanie ostatniego dnia naszej wycieczki do Guilinu.

Otóż wstaliśmy niespecjalnie wcześnie, po czym udaliśmy się, nie bez żalu, na ostatnie już śniadanie o smaku przynajmniej odrobinę przypominającym nasz domowy. Ech, muszę przyznać, że tak dobrej owsianki nawet mi nie udało się nigdy dotąd zrobić. Muszę poćwiczyć i podciągnąć się na tym polu, bo, przyznać muszę, pojechali mi tym po ambicji.

Po śniadaniu okazało się, że do dwunastej powinniśmy byli opuścić pokój, bo akurat w południe kończy się tam doba hotelowa. A była już 12:30. Jednak pani była tak miła, że nie musieliśmy płacić za kolejny dzień. Szybko więc się spakowaliśmy i wyszliśmy. Trochę nam ta sytuacja pokrzyżowała plany, ponieważ nie spodziewaliśmy się tak szybkiej przymusowej wyprowadzki, a pociąg z Guilinu mieliśmy dopiero kawał po siódmej wieczorem.

Porady wujaszka Bożydara

Atenszyn!

Poniższe słowa kieruję do wszystkich, którym nie wyświetlają się niektóre zdjęcia na blogu. A kilka takich informacji otrzymałem, w najściślejszej tajemnicy oczywiście, więc zapewne część z Was ma taki problem.

Czy używacie może bzdurnej przeglądarki o wdzięcznej nazwie Internet Explorer? Jeśli tak (statystyki wskazują, że prawie połowa z Was dopuszcza się tej zbrodni), doradzam z całego serca, nie tylko z powodu mojego bloga, ale z wielu innych, zmianę tego… czegoś… na Mozillę Firefox lub też Operę.

http://www.firefox.pl

http://www.opera.com

Te przeglądarki nie zgłaszają najmniejszych problemów, a Internet Explorer i u mnie odstawia jakieś cyrki (postanowiłem sprawdzić kompatybilność nowego wyglądu z wszystkimi trzema), w dodatku ma jakieś niezrozumiałe dla mnie problemy z poprawną interpretacją css.

Apeluję zatem o wywalenie na zbity łeb tego paskudnego tworu, który do miana przeglądarki internetowej dziś już pretendować nie powinien.

Dziękuję za uwagę i dobranoc.

Tagi: blog

Guilin Trip part fajf

Witam ponownie, tym razem na troszkę dłużej.

Nastał zatem kolejny słoneczny letni listopadowy dzień, trzeci już, naszego pobytu w Yangshuo. Rano Joanna oświadczyła nam, że czuje się nie za dobrze, w związku z czym lepiej będzie, jeśli zostanie w łóżku i się podleczy. Dzień ten wspaniały musieliśmy zatem zaplanować sobie w trójkę.

A rozpoczęliśmy go tradycyjnie od śniadania. Potem poszliśmy na pocztę w celu wysłania kartek, a trochę ich było, trzeba przyznać. Ci, którzy zdążyli podesłać mi swoje adresy, powinni je już mieć. Mam nadzieję, że podochodziły. O kilku już wiem, że odnalazły swoich odbiorców. W zasadzie to na razie tylko o dwóch. A wysłałem jedenaście. Będę wdzięczny, jeśli dacie mi znać, kiedy już dostaniecie kartkę.