SZUKAJ:
Do poprawnego wyświetlania znaków chińskich wymagana jest instalacja chińskiej czcionki.
Witaj, drogi Gościu! Od początku wydarzeń opisywanych na niniejszym blogu minęło już kilka lat. I wiele się przez te lata zmieniło, przede wszystkim ja sam. Dlatego - szczególnie jeśli jesteś tu po raz pierwszy - bardzo Cię proszę o zapoznanie się z treścią strony INFO, będącej rozszerzeniem "notki autorskiej". Jest to konieczne dla prawidłowego zrozumienia zawartości bloga i zmian, jakie zachodziły w trakcie pisania. Dziękuję!

ARCHIWA

Październik 2006

Ulice Wuhanu

To znowu ja. Przez ostatnie 3-4 dni miałem cholerne problemy z Internetem, praktycznie w ogóle go nie miałem… Dlatego siedziałem sobie cicho. Jednak mam nadzieję, że to się już jakoś ustatkuje i dziś z łaski swojej będzie działał bez problemów, przynajmniej przez jakiś czas, na którym mi zależy…

Tym razem nie będę się specjalnie rozpisywał, bo za bardzo nie ma o czym, a wrzucę kilka zdjęć Wuhanu, zrobionych w różnych miejscach przy różnych okazjach, a głównie podczas spacerów. Tak więc są to po prostu fotografie „z ulicy”. Wybrałem co ciekawsze, więc mam nadzieję, że znajdzie się w nich choć odrobina czegoś interesującego. Miłego oglądania!

Tagi: Chiny, ulica, Wuhan

Pewnych frytek historia deluxe

W ciągu ostatnich kilku dni, między innymi dzisiaj, spotkało mnie pewne miłe zaskoczenie. Otóż jakiś czas temu zauroczyły mnie frytki ze słodkich ziemniaków. A nie są one, jak u nas, ledwo co posolone, tutaj dodaje się do nich cztery przyprawy i jakiś sos pomidorowy, mający raczej niewiele wspólnego z ketchupem. Oczywiście jak na słodkie ziemniaki przystało, są one słodkawe. Smakuje przepysznie.

A niespodzianką dla mnie jest to, jak traktuje mnie pan, który zajmuje się detaliczną dystrybucją owego specjału. Zwykle, kiedy idę coś kupić, szczególnie przy przeróżnych straganach z jedzeniem na ulicy, staję sobie spokojnie i kulturalnie w kolejce. Jednak bardzo często jest tak, że Chińczyk, który podejdzie jakiś czas po mnie, obsługiwany jest mimo to przede mną. Bardzo to denerwujące, co nie jest chyba dziwne. Tak więc nie traktują nas tutaj czasem zbyt życzliwie, o czym zresztą już miałem przyjemność pisać. W każdym razie pan przy straganie z frytkami jest dla mnie zawsze bardzo miły, zna mnie już, zawsze się do mnie uśmiecha i zagaja miłą rozmowę. Jednak dziś dotarło do mnie, że jest on pierwszym Chińczykiem, jakiego spotkałem, z którego strony spotyka mnie większa życzliwość, niż okazuje swoim rodakom.

Wesoła gromadka

A oto i zdjęcie naszego Stowarzyszenia Imprez Międzykulturowych.

Znajdziemy tu Polaków, Amerykanów, Izraelczyków, Francuza, Chinki, Koreanki i Japończyka (to ten najbardziej z lewej). Większość to takie nasze stałe grono.

Impreza

Japońskie pogaduszki

Zapomniałem skrobnąć coś o tym wcześniej, ale lepiej późno. Na ostatniej imprezie u dziewczyn spotkało mnie bardzo miłe zaskoczenie. Od czwartku do soboty przebywał sobie w Wuhanie pewien Japończyk, kolega Ewy ze studiów na Tajwanie (spędziła tam ostatni rok, gdzie ostatecznie również wyszła za mąż). Rozpoczął on właśnie podróż dookoła świata. Dosłownie. Zaczął od Chin, później wybiera się do Rosji, Europy, obu Ameryk, żeby w marcu przyszłego roku wrócić do Japonii. Polskę również odwiedzi, zamierza zobaczyć Kraków, Warszawę i Bytom (kiedy wyraziłem swoje związane z tym ostatnim najwyższe zdziwienie, wyjaśnił, że ma tam znajomego).