Chińczycy to naród bardzo dbający o kondycję fizyczną. Zresztą to żadne novum. Jednak nie spodziewałem się aż takiej popularności wszelkich sportów.
Mieszkam na osiedlu, które jest jednocześnie kampusem jakiegoś instytutu ekonomicznego. Przewijają się tutaj zatem głównie studenci, młodzi ludzie, ale zdarzają się i starsi. Są tutaj akademiki, ale także normalne mieszkania, w większości dla pracowników i ich rodzin. Tak się złożyło, że moje okno wychodzi na rozległy obszar, w obrębie którego znajdują się trawiaste boisko do piłki nożnej, bieżnia, cztery betonowe boiska do koszykówki. I dużo zieleni. Ale mniejsza z nią. W każdym razie od rana do późnego wieczora, dosłownie od siódmej rano do ósmej wieczorem, wszystkie boiska są kompletnie zawalone młodymi studentami grającymi w koszykówkę i w piłkę nożną. Swoją drogą, nie daje mi to rano spać. W dodatku remont w mieszkaniu obok.

No i wszyscy grają, niezależnie od pogody. To samo zresztą zaobserwowałem, kiedy jeszcze mieszkałem w akademiku. Nieopodal niego znajdowało się chyba ze dwadzieścia położonych obok siebie boisk do koszykówki. A wtedy, czyli jakieś dwa tygodnie temu, w Wuhanie było prawie 40 stopni, dzień w dzień. I ci studenci w takim upale dzielnie rozgrywali kolejne mecze. Ba, grali naprawdę intensywnie, żadne tam sobie leniwe rzucanie do kosza. I to samo pod moim oknem. Upał, nie upał, deszcz, nie deszcz. Naprawdę godne najwyższego podziwu.
Kilka dni temu, wyjrzawszy sobie przez okno, zauważyłem jedną osobę kozłującą piłkę do koszykówki i rzucającą do kosza. Po wnikliwej obserwacji jej powłoki cielesnej, która od razu wzbudziła moje podejrzenia, stwierdziłem, że jest to starszy pan. Ba! Gość w wieku około lat siedemdziesięciu wychodzi sobie z piłką do kosza i gra. Respect.
Czy to tylko w Polsce ogół społeczeństwa czuje tak wielką niechęć do uprawiania sportu?

A tak przy okazji, sprzęt sportowy jest tu cudownie tani. Coś czuję, że lada moment zakupię sobie porządną rakietę do tenisa, odpowiedni strój i jazda na kort. Na szczęście na kampusie widziałem dwa. Mam nadzieję, że w tej przepięknej nowiutkiej hali sportowej też są. Żeby tylko było sobie z kim pograć. Będę w siódmym niebie.
Zdjęcia zrobione z mojego okna.




Nazywam się Bartosz Jakubiak. W wielu zakątkach sieci znany jestem jako


W Polsce ludzie też uwielbiają sport, ale nie widać ich w miastach.
Ostatnio biegałem w lesie i poznałem grupkę staruszków, coś koło 70 lat, trenujących do maratonu. Pozytywne zaskoczenie :)
Wow!
Masz rację, jednak tutaj uprawia się ten sport bez przerwy, wydaje się, że Chińczycy poświęcają na niego cały swój wolny czas… W Warszawie nigdy się z tym nie spotkałem. W Polsce w miastach boiska bardzo często są puste. Tutaj jest to po prostu niemożliwe, i to bez względu na porę dnia. A boisk jest wiele…
Nie dziwię się, z chińczykami musi się fajnie grać w kosza, szczególnie gdy ma się około dwóch metrów wzrostu ;)
Btw, słyszałem od pewnego profesora Feng Shui, że w Chinach powszechne jest plucie na ulicy. Podobno jest tam aż taka wilgotność, że plucie w miejscach publicznych jest normalne.
Dokonasz weryfikacji, bo brzmi to odrobinę egzotycznie (albo śmiesznie) :)
„Czy to tylko w Polsce ogół społeczeństwa czuje tak wielką niechęć do uprawiania sportu?”
Bartuniu, nie krytykuj. Przypomnij sobie jak zwiewałeś ze Sporttaga ;) nie projektuj swojej niechęci na „ogół społeczeństwa”, jako socjolog bardzo Cię proszę :)
Marta! :D:D:D:D:D
Jak miło Cię słyszeć ;)
Ale ja wcale nie twierdzę, że ze mną jest inaczej. Mówię tylko, że tutaj, idąc ulicą czy czymkolwiek innym, można wyraźnie zobaczyć bez porównania więcej uprawiających sport ludzi, niż w Polsce. I to proporcjonalnie do liczby ludności, oczywiście. A to, że ja sam sportowcem nie jestem, to już inna sprawa… przecież się nie przechwalam, że jestem ;)
no przecież tak sobie ględzę tylko ;)
m.
No ja też :)